Trochę o mnie:

avatar








Poisonek z wiochy Częstochowa. Przejechałem 189789.62 km (na bikestats) + 48183 km (przed bikestats). Więcej o mnie.

10.2010 - 05.2011 Nowotwór próbował...

Póki co nie dał rady...



„Ból jest przemijający, a skutki rezygnacji pozostają na zawsze.”


"Rower jest pojazdem napędzanym siłą mięśni. Rower jadący pod górę jest pojazdem napędzanym siłą woli..."


"Nikt nie będzie mi mówił jak mam żyć, bo nikt za mnie nie umrze..."


"Nie słuchaj głosu w Twojej głowie, który mówi, że nie dasz rady. On łże..."



Yes Master!!! Na zawsze z Tobą...




AKTUALNY SEZON

Sezon 2026 button stats bikestats.pl

ARCHIWALNE SEZONY

Sezon 2025

button stats bikestats.pl

Sezon 2024

button stats bikestats.pl

Sezon 2023

button stats bikestats.pl

Sezon 2022

button stats bikestats.pl

Sezon 2021

button stats bikestats.pl

Sezon 2020

button stats bikestats.pl

Sezon 2019

button stats bikestats.pl

Sezon 2018

button stats bikestats.pl

Sezon 2017

button stats bikestats.pl

Sezon 2016

button stats bikestats.pl

Sezon 2015

button stats bikestats.pl

Sezon 2014

button stats bikestats.pl

Sezon 2013

button stats bikestats.pl

Sezon 2012

button stats bikestats.pl

Sezon 2011

button stats bikestats.pl

Sezon 2010

button stats bikestats.pl

Sezon 2009

button stats bikestats.pl

Sezon 2008

button stats bikestats.pl


MOJE KRĘCENIE OD 01.01.1997 do 30.06.2026: 236.842 km


1997: 3806 km
1998: 4146 km
1999: 3757 km
2000: 4659 km
2001: 3253 km
2002: 4754 km
2003: 4309 km
2004: 6004 km
2005: 5278 km
2006: 5012 km
2007: 3205 km
2008: 11017 km
2009: 4918 km
2010: 4888 km
2011: 4791 km
2012: 8417 km
2013: 12372 km
2014: 11459 km
2015: 11409 km
2016: 16632 km
2017: 10351 km
2018: 11305 km
2019: 11587 km
2020: 11091 km
2021: 10023 km
2022: 10061 km
2023: 10112 km
2024: 10356 km
2025: 13082 km
2026: ? km

MOJE MAX`Y:


Max dystans 24 godzinny:

05.07.2014 - 505,77 km


Max dystans miesięczny:

07.2016 - 2.156,10 km


Max dystans roczny:

2016 - 16.632 km


Max prędkość:

17.08.2013 - 82,73 km/h


Max wysokość n.p.m.:

10.09.2016 - 2.776 m n.p.m.


Max wyjazdów w miesiącu:

4 razy 31 - ostatnio maj 2026


Max wyjazdów w roku:

316 - 2016


Min 10.000 km w rok:

14 razy - ostatnio 2025


Min 1.000 km w miesiącu:

113 razy - ostatnio lipiec 2026


Min 2.000 km w miesiącu:

3 razy - ostatnio lipiec 2025


Min 100 km dziennie:

324 razy - ostatnio 13.07.2026


Max temperatura na rowerze:

11.08.2015 - +41°C


Min temperatura na rowerze:

-17°C


Odwiedzone województwa:

dolnośląskie, kujawsko - pomorskie, łódzkie, małopolskie, mazowieckie, opolskie, pomorskie, śląskie, świętokrzyskie, wielkopolskie, zachodniopomorskie


Odwiedzone kraje:

Austria, Hiszpania, Niemcy, Polska, Słowacja, Szwajcaria, Szwecja, Turcja, Włochy

ARCHIWUM BLOGA

2026
2025
2024
2023
2022
2021
2020
2019
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
Wpisy archiwalne w kategorii

C. Cóś więcej (60-100 km)

Dystans całkowity:28863.52 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:b.d.
Średnia prędkość:b.d.
Liczba aktywności:409
Średnio na aktywność:70.57 km
Więcej statystyk

No to odpocząłem. Dwie rundki.

Środa, 10 lipca 2013 • dodano: 10.07.2013 | Komentarze 7

Dzień odpoczynku. Hmmmm... miał być znaczy się ;) Robert powiedział mi ostatnio, że wjechali z Pikselem na Biakło. Jako, że walczę z tą górką już dość długo, postanowiłem przejechać się do Olsztyna tak, żeby się nie zmęczyć i sprawdzić czy od ostatniej próby podjazdu rozwinąłem się nieco rowerowo. Spokojnym, co ja mówię: bardzo spokojnym tempem dojechałem pod podjazd jadąc rowerostradą i przez Skrajnicę. No i atak. Porażka. Zjazd i atak. Porażka. Zjazd i atak. Porażka. I tak dziesięć razy... Z podkulonym ogonem i mega zjechaną psychą zacząłem powrót do domu. Myślę sobie: jak to - ja walczę do upadłego a chłopaki robią to za pierwszym podejściem? Dopiero po południu dowiedziałem się, że Robert i Piksel nie podjeżdżali tym podjazdem, który sprawia mi tyle kłopotu. Ulżyło mi trochę, bo już myślałem, że zupełny ze mnie kelner. No cóż - cel Biakło dalej do odhaczenia.
Po południu spotkanie z Robertem i znów do Olsztyna. Tym razem na relaks na Lipówkach. Trasa identyczna jak do południa. Na szczycie pogadaliśmy dość długo a następnie zjechaliśmy do Leśnego. Tam spotkaliśmy mojego szwagra Rafała i Kłaka. Po kilkunastu minutach zebraliśmy się do domów jadąc przez przeciwpożarówkę. Koło otoczonej już legendą nastawni spotykamy Zbyszka61, jego syna Piotrka i Mirka. Serwisowali kapcia. Poczekaliśmy z nimi chwilę i wspólnie wróciliśmy do domów.
Miałem odpocząć. Taaaaa. Odpocznę chyba dopiero wtedy, gdy z nieba będą lecieć żaby wielkości krowich placków :)

Przełamujemy rutynę. Jest siła w rękach. No to kto podniesie trzy? :))) © poisonek




Pierwsze Tour de Czatachowa.

Niedziela, 7 lipca 2013 • dodano: 07.07.2013 | Komentarze 8

Namawiali, namawiali i namówili. W końcu zdecydowałem się na uczestnictwo w tym weekendowym wariactwie. Tour de Czatachowa ;) Zbiórka koło estakady i w drogę: Aleja Pokoju, Szpitalna, Olsztyńska, Żużlowa, Legionów - gdzie koło TRW dołącza się zasadnicza grupa, Srocko, Brzyszów, Kusięta, Olsztyn, Przymiłowice, Piasek, Janów, Złoty Potok, Czatachowa, Siedlec, Krasawa, Zrębice, Przymiłowice, Olsztyn i Czewka. Wrażenia? No cóż - mocno :) Średnia z jazdy do momentu posiadówki w Leśnym 36 km/h (Szuwar wspomniał, że od TRW na Legionów do Olsztyna było 41 km/h). Jakoś się tam trzymałem czuba, ale nie ustrzegłem się kilku zachowań totalnie nieopierzonego młokosa. Nie zjechałem z grupą do Żarek - zagapiłem się na szczycie i nie było szans już dogonić. Zatrzymałem się przy sklepie na Czatachowej, poczekałem na Adasia i razem z sukcesywnie dołączającymi się kolejnymi szosowcami wracaliśmy do Olsztyna. Za kościołem w Zrębicach doszła nas zasadnicza grupa do której załapałem się na kółko. I w zasadzie zapierdol był już do samego finiszu na tablicy Olsztyn. Zamknął mnie młody od Gronka i nie dało rady wyjść na kreskę :) Ale i tak było nieźle. W Leśnym spotkanie z Blablą, Fakim, Kobe24la, Pietro1978, Piterem a po chwili także Zbyszko61 z ekipą. Po odpoczynku powrót przez Odrzykoń i koło Guardiana. Na koniec jeszcze dookoła osiedla bo w domu pusto a nie zabrałem sobie kluczy.
Życiówka średniej. Nigdy jeszcze tak szybko nie pokonałem takiego dystansu. Fajna sprawa, choć czasem dość niebezpiecznie.
Jeszcze raz serdeczne dzięki Adam za sprzęt i instrukcje.

Wypasione BMW w Leśnym © poisonek

Dobry tydzień - 450 km :)




Dobry dzień.

Środa, 3 lipca 2013 • dodano: 03.07.2013 | Komentarze 2

W planach było dziś 100 km. Ale jak to zazwyczaj bywa z planami wszystko wzięło w łeb. Ale co tam... Rano ze STin14 do Złotego Potoku: Guardian, niebieski rowerowy, p-pożka, Sokole, Zrębice, czerwony pieszy, Pabianice, czerwony pieszy, Aleja Klonowa i Złoty. Po zakupach posiedzenie nad Amerykanem połączone z dokarmianiem ptoków. Powrót "Szlakiem ku źródłom", Siedlec, Krasawa, Zrębice, Sokole Dróżkami Świętego Idziego, p-pożka, niebieski rowerowy i Guardian. Bardzo fajne tempo jazdy - nareszcie bez zapierdolu... Koło huty Robert zwrócił mi uwagę na totalne bicie tylnego koła. Znów poszła szprycha. Te Sapimy to wyjątkowy shit... W tym samym miejscu spotykamy też Voita. Szprycha zweryfikowała plany - trzeba było jechać do serwisu. Po przejeździe przez miasto podjechałem do Młodego i ogarnąłem temat z kołem. W sumie to większość zrobiłem sam, więc pewnie też cena 12 zł na szprychę DT Competition Black z wymianą i centrowaniem wydaje się być zrozumiała :) Gdy już myślałem, że serwis zakończony okazało się, że po wyjeździe ze sklepu bak powietrza w tylnym kole. Znów na serwis i nowa dętka, bo ilość łatek na starej ocierała się o wartość rekordową :)
Po południu wizyta u Kulistego i doprowadzanie Antosia do stanu używalności. Po drodze na Placu Biegańskiego obczaiłem wystawę "Rowerowa Częstochowa" Jestem na trzech fotkach :) Po środzie kolarza powrót do domu wzdłuż linii tramwajowej. Fajny rowerowo dzień.

Kaczki na Amerykanie I © poisonek

Kaczki na Amerykanie II © poisonek

Kaczki na Amerykanie III © poisonek

Kaczki na Amerykanie IV © poisonek

Z Robertem w drodze ze Złotego © poisonek

Bilboard wystawy "Rowerowa Częstochowa". Tu jestem dwa razy ;) © poisonek

Bilboard wystawy "Rowerowa Częstochowa". Tu jestem raz ;) © poisonek

Tępomózg na DDR na Kilińskiego © poisonek




ICM kłamie ;)

Poniedziałek, 10 czerwca 2013 • dodano: 10.06.2013 | Komentarze 1

Plan był na spokojną przejażdżkę luźnym mięśniem co by nie zmęczyć nóg przed jutrzejszą wycieczką. Sprawdziłem rano prognozę na ICM - twierdziła, że opadów nie będzie. Kłamała wredna... Pojechałem sobie w kierunku Poraja zahaczając po drodze Słowik, Korwinów, Nową Wieś, Kamienicę Polską i Jastrząb. Padać zaczęło w Kamienicy. I był to najbardziej nie lubiany przeze mnie deszcz: gęsta, wodna kaszka. Nie było więc okazji, żeby choć na chwilę zatrzymać się przy zbiorniku. Przejechałem wałem i przez Poraj, Choroń i Biskupice dojechałem do Olsztyna. W Leśnym cisza... No to Skrajnica, Guardian i do centrum załatwić dwie sprawy. Oczywiście Prawo Murphego zadziałało już przy Kucelinie: asfalty suchutkie :)
Z "Przemyśleń Niemłodego Kolarza" - szosa wypacza. Dziś miałem wrażenie, ze wlokę się niemiłosiernie. Dopiero przed domem okazało się jak bardzo byłem w błędzie. Jazda na szosówce przyzwyczaja do prędkości :)




4000 w sezonie.

Niedziela, 26 maja 2013 • dodano: 26.05.2013 | Komentarze 2

Jak to przy niedzieli wybrałem się na przedpołudniową przejażdżkę w jedyne słuszne miejsce ;) Towarzyszył mi szczepan, który wpadł w rodzinne strony na gościnne występy. Zaliczyliśmy rundkę trasą koło Guardiana, niebieskim rowerowym i przeciwpożarówką do Sokolich, przez Sokole do Zrębic i czerwonym do Pabianic. Tam zobaczyłem w końcu dokąd prowadzi przebiegający przez tą wieś asfalt. Wyjechaliśmy przy Admarze w Siedlcu i skierowaliśmy się w kierunku Olsztyna przez Krasawę, Zrębice i Sokole szlakiem Świętego Idziego (dziś na kamieniach full ostrożności). W Leśnym spotkanie z blablą, Fakim, Piterem, Piotrkiem78 i peletonem Tour de Czatachowa. Po godzinnym posiedzeniu przy stoliczku i na trawce powrót do domów przeciwpożarówką w towarzystwie Fakiego, Piotrka78 i szczepana. Wieczorem jeszcze do Mamy na Stradom...
4000 km w sezonie. Do tego chyba będzie rekordowy pod względem przebiegu miesiąc. Jak na razie ładnie żre :)
Dziś łaziła za mną cały dzień:




Dwie rundki.

Wtorek, 21 maja 2013 • dodano: 21.05.2013 | Komentarze 0

Na dwa razy. Do południa spotkanie ze STin14 z którym skierowaliśmy się na Mstów terenem wzdłuż Warty. Na miejscu na Snowpark z którego po chwili delektowania się pięknymi widokami musieliśmy się ewakuować ze względu na deszcz. Za wiele go jednak nie było, więc po krótkim posiedzeniu w altanie goniony dodatkowo informacjami z przedszkola ruszyliśmy przez Gąszczyk, Srocko i Legionów do domów.
Wieczorem za namową pitera ponownie na rowerek. Przed skansenem stawił się również Piotrek78 i w trójkę zaliczyliśmy olsztyński standard przez Kusięta z powrotem przez Skrajnicę i rowerostradę.
Dzisiejsze kilometry to taka trochę zabawa w kotka i myszkę z krążącymi dookoła opadami. Na szczęście - nie licząc kilku kropel podrzuconych z asfaltu przez tylne koło - dupa sucha :)




Na dwie rundki.

Środa, 15 maja 2013 • dodano: 15.05.2013 | Komentarze 0

Do południa po ogarnięciu spraw w domu rundka przez Guardiana, drogę p.poż, Olsztyn, Kusięta, Brzyszów, Srocko, Legionów i centrum.
Po południu spotkanie ze STin14 i Zbyszko61 i do Leśnego również p.pożką. Na miejscu spotykamy Piotrka78 oraz sukcesywnie dojeżdżających szosowców: Trenera Marka Cieślaka, Gienia, Gronka, Jacka, Maćka, Mareczka i Piotra. Powrót dość szybki identyczną drogą w towarzystwie kolegów górali.




Wręczyca i ognisko CFR.

Piątek, 10 maja 2013 • dodano: 10.05.2013 | Komentarze 2

Rano do Przyjaciela do Wręczycy pogadać jak za starych, dobrych czasów. Trasa przez Stradom, Zacisze, Łojki, Blachownię do Wręczycy. Powrót do Częstochowy nielubianą drogą przez Kalej i Szarlejkę.
Wieczorkiem spotkanie z Abovo i Kulistym i wspólna jazda na miejsce forumowego ogniska na polanie przy drodze p.poż. Byli wszyscy, którzy być powinni. Fantastyczna, niczym nie skrępowana zabawa bez żadnych zahamowań. Dzięki wszystkim za super towarzystwo.
Ostatnie 6 dni to 355 km. Sporawo ;)




Olsztyn i Sokole Góry.

Wtorek, 7 maja 2013 • dodano: 07.05.2013 | Komentarze 1

Jak na przedpołudnie to udało się dziś zebrać całkiem przyzwoitą ekipę. Przed skansenem zameldowali się oprócz mnie jeszcze Rafał, STin14 i Zbyszko61. Luźnym mięśniem śmignęliśmy sobie drogą p.poż. w rejon parkingu przy Sokolich Górach. Przez Sokole żółtym i zielonym a następnie po dojechaniu do Zrębic szlakiem "Dróżki Świętego Idziego" ponownie przez Sokole. Po wyjechaniu z Gór kierujemy się jeszcze na Lipówki i po krótkim postoju zjazd do Rynku w Olsztynie. Po zakupach na trawkę przy Leśnym na popas. Posiedzieliśmy, pogadaliśmy i wróciliśmy do Czewki drogą p.poż. Na koniec pojechaliśmy jeszcze do zaprzyjaźnionego sklepu rowerowego gdzie Robert dowiedział się, że na kask jeszcze poczeka (a to ci dopiero niespodzianka...) Ja miałem więcej szczęścia: zaopatrzyłem się w nową, aluminiową pompeczkę Authora z chowanym w tłoczku wężykiem, która zajmie miejsce nieodżałowanej, zagubionej Lezynki :(

Ze STin14 na Lipówkach © poisonek

Poisonek, STin14 i Zbyszko61 na Lipówkach © poisonek

Aluminiowa pompka Author z chowanym w tłoczku wężykiem © poisonek




Piąty dzień majówki w Tatrach. Wodna pętelka.

Piątek, 3 maja 2013 • dodano: 03.05.2013 | Komentarze 1

Piąty dzień majówki. Zajebisty dzień na rowerze z super ekipą, okraszony porządną dawką wody w nieba i asfaltu. Tak zwana wisienka na torcie :) Pogoda raczej nie chciała się dostosować. Mieliśmy w związku z tym 55 km po górach z wodą atakującą z wszystkich kierunków i chlapiącą gdzie popadnie.
Standardowa pętla Tatrzańska: Gubałówka, Ząb, Suche, Poronin, Bukowina Tatrzańska, Jaszczurówka, Zakopane, Kościelisko, Witów, Dzianisz Zagrody. Czad.
Końcówka dnia w towarzystwie blabli, który odwiedził nas wraz z całą familią.
1260 metrów przewyższenia.

Widok na Tatry z Gubałówki. Chwilę po burzy. © poisonek

W Zębie. © poisonek

Jeszcze raz w Zębie. © poisonek

Na Polanie Głodówki. © poisonek

Ekipa przy Wielkiej Krokwi. © poisonek