POISONEK
Trochę o mnie:
Poisonek z wiochy Częstochowa. Przejechałem 193288.32 km (na bikestats) + 48183 km (przed bikestats). Więcej o mnie.
10.2010 - 05.2011 Nowotwór próbował...
Póki co nie dał rady...

„Ból jest przemijający, a skutki rezygnacji pozostają na zawsze.”
"Rower jest pojazdem napędzanym siłą mięśni. Rower jadący pod górę jest pojazdem napędzanym siłą woli..."
"Nikt nie będzie mi mówił jak mam żyć, bo nikt za mnie nie umrze..."
"Nie słuchaj głosu w Twojej głowie, który mówi, że nie dasz rady. On łże..."
Yes Master!!!
Na zawsze z Tobą...
Yes Master!!! Na zawsze z Tobą...
AKTUALNY SEZON
ARCHIWALNE SEZONY
Sezon 2025
Sezon 2024
Sezon 2023
Sezon 2022
Sezon 2021
Sezon 2020
Sezon 2019
Sezon 2018
Sezon 2017
Sezon 2016
Sezon 2015
Sezon 2014
Sezon 2013
Sezon 2012
Sezon 2011
Sezon 2010
Sezon 2009
Sezon 2008
MOJE KRĘCENIE OD 01.01.1997 do 30.09.2026: 240.498 km
1997: 3806 km
1998: 4146 km
1999: 3757 km
2000: 4659 km
2001: 3253 km
2002: 4754 km
2003: 4309 km
2004: 6004 km
2005: 5278 km
2006: 5012 km
2007: 3205 km
2008: 11017 km
2009: 4918 km
2010: 4888 km
2011: 4791 km
2012: 8417 km
2013: 12372 km
2014: 11459 km
2015: 11409 km
2016: 16632 km
2017: 10351 km
2018: 11305 km
2019: 11587 km
2020: 11091 km
2021: 10023 km
2022: 10061 km
2023: 10112 km
2024: 10356 km
2025: 13082 km
2026: ? km
MOJE MAX`Y:
Max dystans 24 godzinny:
05.07.2014 - 505,77 km
Max dystans miesięczny:
07.2016 - 2.156,10 km
Max dystans roczny:
2016 - 16.632 km
Max prędkość:
17.08.2013 - 82,73 km/h
Max wysokość n.p.m.:
10.09.2016 - 2.776 m n.p.m.
Max wyjazdów w miesiącu:
5 razy 31 - ostatnio lipiec 2026
Max wyjazdów w roku:
316 - 2016
Min 10.000 km w rok:
14 razy - ostatnio 2025
Min 1.000 km w miesiącu:
115 razy - ostatnio wrzesień 2026
Min 2.000 km w miesiącu:
3 razy - ostatnio lipiec 2025
Min 100 km dziennie:
327 razy - ostatnio 30.08.2026
Max temperatura na rowerze:
11.08.2015 - +41°C
Min temperatura na rowerze:
-17°C
Odwiedzone województwa:
dolnośląskie, kujawsko - pomorskie, łódzkie, małopolskie, mazowieckie, opolskie, pomorskie, śląskie, świętokrzyskie, wielkopolskie, zachodniopomorskie
Odwiedzone kraje:
Austria, Hiszpania, Niemcy, Polska, Słowacja, Szwajcaria, Szwecja, Turcja, Włochy
MOJE ROWERY
C. Cóś więcej (60-100 km)
| Dystans całkowity: | 29158.22 km (w terenie 0.00 km; 0.00%) |
| Czas w ruchu: | b.d. |
| Średnia prędkość: | b.d. |
| Liczba aktywności: | 413 |
| Średnio na aktywność: | 70.60 km |
| Więcej statystyk | |
- DST 69.40km
- Sprzęt Poison - Przeszłość
- Aktywność Jazda na rowerze
Przed rosołem. Złoty Potok.
Niedziela, 4 grudnia 2011 • dodano: 04.12.2011 | Komentarze 3
Dziś mimo mocno niekorzystnej prognozy pogody postanowiliśmy z chłopakami z CFR zaliczyć wycieczkę do Złotego Potoku. Zbiórka o 10:00 przed Galerią Jurajską i po kilku minutach ekipa w składzie kobe24la, pietro1978, Piksel, STin14, zbyszko61 i ja ruszyła przez Zawodzie w kierunku jurajskich szlaków. Już na samym początku spotkaliśmy okaz buraka parkingowego, który jakby mógł wjechał by blachosmrodem do sklepu. Nie ma dla takiego zasranego ignoranta znaczenia, że parkuje na drodze rowerowej. Druga sprawa, że w tym miejscu trzeba by chyba postawić zasieki z drutu kolczastego by buraczani kierowcy tam nie parkowali:
Burak blachosmrodowy.
© poisonek
Dalej już bez przeszkód pojechaliśmy Legionów, czerwonym szlakiem pieszym obok Gór Ossona i Zielonej, Kusięta, przez Góry Towarne, Olsztyn, zielono - czarny szlak pieszy, czerwony pieszy przez Zrębice do Alei Klonowej i Złotego Potoku. Na miejscu uraczyliśmy się odrobiną grzanego wina o smaku jabłkowym i aroniowym - naprawdę pierwsza klasa. Po posiadówce wskoczyliśmy na szlak ku źródłom, wokół którego znów leży cała masa zdewastowanego drzewostanu. Nie wiem czy znowu coś tam tak ostro wiało, ale widok jest dość przykry. Dalsza droga to asfalt przez Siedlec, Krasawę, Zrębice i szlakami przez Sokole Góry do Olsztyna:
W Krasawie.
© poisonek
Dalej już przez Skrajnicę, rowerostradę i Guardiana do domów. Niedługo po zakończeniu wycieczki sprawdziły się prognozy - zaczęło lać. A nam udało się dziś przejechać całą trasę "na sucho", a nawet w promieniach grudniowego słońca.
Na koniec wisienka na torcie: przedwczoraj dotarła do mnie nowo zakupiona rama Goodman Aceone Carbon. 1300 gram carbonu :) W niedługim czasie nastąpi przeszczep części z poisona i mój serdeczny przyjaciel zakończy okres jazdy ze mną. Ja dla niego postaram się znaleźć nowego właściciela tak, żeby trafił w dobre ręce. Należy mu się to po tych wszystkich kilometrach. Zostaną zdjęcia i wspomnienia...
Goodman Aceone Carbon.
© poisonek
Więcej szczegółów nowej ramy Tutaj
- DST 74.10km
- Sprzęt Poison - Przeszłość
- Aktywność Jazda na rowerze
Pierwszy raz na rowerze...
Niedziela, 13 listopada 2011 • dodano: 13.11.2011 | Komentarze 4
Dziś pierwszy raz jechałem na rowerze... szosowym ;). Adam postanowił pokazać mi z czym to się je i wyciągnął mnie na swoją zimową kolarkę Accenta. No i tym sposobem przeszedłem szosowy chrzest. 64 km chrztu. Do Adama dojechałem na mtb a potem przesiadka na kolareczkę. Pojechaliśmy przez Jaskrów a następnie Mstów, Skrzydlów, Mokrzesz, Żuraw, Zagórze, Przymiłowice do Olsztyna. U kota masa rowerzystów - zarówno szosowców jak i kolegów górali. Było wesoło. Wszyscy przekrzykiwali się w opisywaniu swoich wrażeń z Rowerowego Balu w którym duża część kolarskiej braci uczestniczyła 11 listopada. A było o czym opowiadać, bo zabawa była przednia. Powrót przez Odrzykoń i koło Guardiana do Adama odstawić szoskę i przesiąść się na Poisona. A teraz wrażenia: inny świat. Jest to zupełnie inna jazda. Rower rozpędza się nieprawdopodobnie szybko. Jazda z średnią 30 km/h to jak dla mnie jazda z nóżki na nóżkę. Mankamenty: rower bardzo sztywny więc wszystko co na drodze czujesz w sobie. Swoje dokłada też twardość opon. Nie mogłem dziś znaleźć przełożenia, ale nic w tym dziwnego: wszakże kaseta i korby diametralnie inne niż w mtb. Pozycja powodowała duży dyskomfort i z czasem bolesność rąk - nie mogłem znaleźć sobie chwytu - i pleców. To też raczej zrozumiałe i wynika z różnicy w budowie roweru szosowego i mtb. Do tego dzisiejsza temperatura (max 2 stopnie na plusie) i ograniczające ruchy ubranie nie pomagały. W zakrętach śmierć w oczach - strach przed upadkiem trochę usztywniał, a raczej symboliczne hamulce (to nie to co tarcze w Poisonie) wzmagały uczucie niepewności. Mimo tylu przeciwności średnia z dość pagórkowatej trasy to ponad 28 km/h uzyskana bez jakiegoś wielkiego ciśnienia na ten wynik. Podsumowując: fajne doświadczenie ale raczej zostanę przy moim ukochanym mtb. Choć szosa też ma swoje niewątpliwe zalety. Potrzeba by mi było po prostu trochę więcej czasu na oswojenie się z rowerem i przełożeniami. Dzięki Adam za umożliwienie posmakowania czegoś dla mnie nowego.
Poisonek z szosówką.
© poisonek
- DST 78.40km
- Sprzęt Poison - Przeszłość
- Aktywność Jazda na rowerze
Przed rosołem ze STin14 i Zbyszkiem.
Niedziela, 6 listopada 2011 • dodano: 06.11.2011 | Komentarze 1
Nie sposób było dziś nie skorzystać z tak przepięknej pogody!!! Kilkanaście stopni na plusie i błękitne niebo przyozdobione listopadowym słońcem. Ustawiliśmy się ze STin14 i Zbyszkiem o 10:00 i ruszyliśmy do Złotego Potoku. Trasa przez Skrajnicę do Olsztyna oraz przez Sokole Góry, Zrębice i czerwony szlak pieszy do Złotego. Na miejscu odpoczęliśmy chwilę na nowym, pływającym pomoście zacumowanym przy brzegu Amerykana i ruszyliśmy dalej Szlakiem ku źródłom. Minęliśmy źródełka, Ostrężnik i skręciliśmy w prawo w kierunku Suliszowic. Po zjeździe przez tą wieś pojechaliśmy trochę "na czuja" i dotarliśmy w rejon Zaborza. Dalej do Biskupic, gdzie dziś ustanowiłem mój tegoroczny rekord prędkości: 71,8 km/h. Po dotarciu do Olsztyna porcja Gronkowych decybeli u kota i przez Skrajnicę do domków. Tuż przed końcem wycieczki natknęliśmy się jeszcze na Piksela. Sporo dziś terenu, a mimo to tempo dość słuszne. Rowerzystów też cała masa - i to pełne spektrum: od szosowych cyborgów do rekreacyjnych, niedzielnych jeźdźców.
Widok na Sokole Góry.
© poisonek
W Alei Klonowej.
© poisonek
Na pływającym pomoście w Złotym Potoku.
© poisonek
Nie zawsze ma się okazję podnieść rower jednym, małym palcem ręki :) Jackowa maszyna o wadze ~6,5 kg pozwala na takie doświadczenie:
6,5 kg szosówki Specialized Roubaix.
© poisonek
- DST 84.40km
- Aktywność Jazda na rowerze
Spełnianie marzeń. Dzień drugi.
Sobota, 15 października 2011 • dodano: 15.10.2011 | Komentarze 8
<object width="425" height="350"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/dwp_qBscG_8">
<embed src="http://www.youtube.com/v/dwp_qBscG_8" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" width="425" height="350"></embed></object><br>Dziś gwóźdź naszego trzydniowego pobytu nad morzem: wycieczka na Hel. Przepiękna pogoda, przepiękna trasa, niezapomniane wrażenia i uśmiech nie schodzący z naszych ust. Coś cudownego. Bo cóż może być piękniejszego od jazdy po plaży na własnym rowerze czy też połykanie kilometrów podczas jazdy ścieżką rowerową 2 metry od brzegu morza? Chyba niewiele rzeczy... Zdjęcia pokazują namiastkę tego, czego dziś doświadczyliśmy ze Zbyszkiem. Trasa Władysławowo, Chałupy, Kuźnica, Jastarnia, Jurata, Hel i oczywiście z powrotem. Miało być dziś nieco więcej kilometrów ale brakło czasu, który został spożytkowany na robienie zdjęć.
Chałupy. Widok na Zatokę Pucką.
© poisonek
Watraki we Władysławowie widziane z Chałup.
© poisonek
Chałupy. Widok na Zatokę Pucką w kierunku Helu.
© poisonek
Nad Zatoką Pucką.
© poisonek
Bunkier w Jastarni.
© poisonek
Bunkier na plaży w Jastarni.
© poisonek
Spałnienie marzeń. Jazda po plaży na granicy lądu i morza.
© poisonek
Spałnienie marzeń. Jazda po plaży na granicy lądu i morza II.
© poisonek
Na plaży w Jastarni.
© poisonek
Na molo w Jastarni.
© poisonek
Welcome to Hell ;)
© poisonek
W porcie w Helu.
© poisonek
Na plaży w Helu.
© poisonek
Na samym czubku Półwyspu Helskiego.
© poisonek
Łabędzie na Zatoce Puckiej.
© poisonek
Poniżej krótki filmik. Można kliknąć nawet HD pod filmem - będzie deczko lepsza jakość ;)
<object width="425" height="350"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/I2DIFE-4LTA">
<embed src="http://www.youtube.com/v/I2DIFE-4LTA" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" width="425" height="350"></embed></object><br>I na koniec jeszcze wieczorny bonus: Bałtyk i plaża we Władysławowie w pięknej poświacie księżycowej:
Bałtyk w poświacie księżycowej.
© poisonek
- DST 63.80km
- Aktywność Jazda na rowerze
Spełnianie marzeń.
Piątek, 14 października 2011 • dodano: 14.10.2011 | Komentarze 9
Dziś pierwszy dzień spełniania mojego odwiecznego, rowerowego marzenia: jazdy na rowerze nad morzem. Do tego przedsięwzięcia wciągnąłem Zbyszka, z którym wyruszyliśmy o 23:50 z Częstochowy w kierunku Władysławowa. Do tej turystycznej miejscowości dotarliśmy nadzwyczaj szybko, bo już przed godziną 7:00. Po zalogowaniu się na kwaterze i 3 godzinnym śnie ruszyliśmy w trasę. Dziś celem było Jezioro Żarnowieckie. Po drodze rozkoszowaliśmy się przepięknymi, nadmorskimi krajobrazami, które zapewniały nam Rozewie, Jastrzębia Góra, Karwia, Krokowa i Żarnowiec. Temperatura nader przyjemna. Za to wiatr mocno dziś przesadzał. Trasa w obie strony identyczna. Przy okazji potwierdził się fakt, że jazda po nadmorskich miejscowościach wcale nie musi oznaczać płaskich jak stół tras. Górki dziś były wcale nie takie niewielkie. Jutro gwoźdź wyjazdu: Ride to Hell :)
Latarnia Morska w Rozewiu.
© poisonek
Na klifie w Jastrzębiej Górze I
© poisonek
Na klifie w Jastrzębiej Górze II
© poisonek
Klif w Jastrzębiej Górze III
© poisonek
Wybrzeże w Karwi I
© poisonek
Wybrzeże w Karwi II. Ze Zbyszkiem.
© poisonek
Wybrzeże w Karwi III
© poisonek
Przy zamku w Krokowej ze Zbyszkiem
© poisonek
Nad Jeziorem Żarnowieckim
© poisonek
- DST 65.60km
- Sprzęt Poison - Przeszłość
- Aktywność Jazda na rowerze
Przed rosołem. Złoty Potok.
Niedziela, 11 września 2011 • dodano: 11.09.2011 | Komentarze 0
Dziś pierwszy raz w tym roku byłem w Złotym Potoku. Ha ha ha ha!!! No jakoś nie po drodze było mi w tym sezonie do tego pięknego zakątka jury. Założenia były ambitne: nie zapierniczać ;) Hmmm... Taaaaaaaa.... Rozpoczęliśmy ze STin14 standardowo przez rowerostradę i Skrajnicę. Po dojechaniu do Olsztyna podjechaliśmy na chwilę pod zamek, gdzie na placu zabaw z żonką bawiła się córcia. Tam też obejrzeliśmy dwa wypasione motocykle. Pierwszy to klasyczny Harley Davidson, drugi to bardzo oryginalny sprzęt z malowaniem nawiązującym do filmu "Władca pierścieni":
Harley Davidson pod zamkiem w Olsztynie.
© poisonek
Orginalny motocykl "Lord of the rings" na rynku w Olsztynie.
© poisonek
Po chwili już kierunek na Sokole i do Zrębic, gdzie moim ulubionym, czerwonym szlakiem docieramy do Złotego Potoku. Tam po zakupach w sklepie jedziemy zobaczyć jak postępują pracę przy zagospodarowaniu terenu wokół Amerykana. Już coś tam widać:
Modernizacja Amerykana
© poisonek
Amerykan w Złotym Potoku.
© poisonek
Podjechaliśmy posiedzieć w zacienione miejsce, gdyż pogoda dziś mocno przypominała o fakcie, że mamy jeszcze lato: pełne słońce i temperatura pod 30 stopni. Nie byłbym sobą gdybym nie wlazł do wody, mimo tego, że od jej temperatury pękało szkliwo na zębach ;)
Poisonek w Amerykanie
© poisonek
Poisonek w Amerykanie II
© poisonek
Nie siedzieliśmy nad stawem zbyt długo, gdyż miałem zaplanowany powrót na 14:00. Skierowaliśmy się w kierunku "Szlaku ku źródłom" robiąc po drodze dobry uczynek i sprzątając zalegające i blokujące w jednym miejscu szlak drzewo. Dalej już przez Siedlec do Krasawy. No i tu powód naszego późniejszego speedowania: STin14 złapał 367 gumę w tym sezonie ;) Po klejeniu już bardzo szybko do Zrębic i w Sokole. W Sokolich spotkanie z Mr. Dry spędzającym z rodzinką wolny czas na łonie natury. Krótka pogawędka i dalej speed. U kota króciutki postój i przywitanie się z szosowcami, którym chyba dziś nie chciało się wyjeżdżać od Rycha. Na koniec już tylko Skrajnica i do domów. No i z ambitnych założeń wyszły nici ;)))
- DST 69.10km
- Sprzęt Poison - Przeszłość
- Aktywność Jazda na rowerze
Terenowo z super ekipą.
Czwartek, 23 czerwca 2011 • dodano: 23.06.2011 | Komentarze 1
Dziś konkretny, terenowy dzień z niezłą ekipą. Na propozycję PRZEMO2 dopołudniowej jazdy w Boże Ciało odpowiedział: blabla, faki, MrDry, piter, STin14, Zbyszek no i oczywiście ja. Trasa wiodła zajebistymi, terenowymi szlakami przez Górę Ossona, Mirów, Przeprośną Górkę, Mstów - tutaj miły postój w nowiutkiej altance na terenie kompleksu rekreacyjnego w okolicach "Skały Miłosci", Małusy, Turów, Bukowno, Czepurkę, Piasek, Pabianice, Zrębice - tutaj też postój przy zrębickim molo ;))), Sokole Góry i Olsztyn. Miejscami konkretne, gliniane błotko robiące z opon 1,9 opony minimum 2,5 ;) Zdarzało się też, że nie wiedzieć czemu rowery jechały bokiem ;) W Olsztynie na posiedzeniu dołączają jeszcze do nas yatza i Darek. Jak zwykle w takim gronie kupa śmiechu i opowieści dziwnej treści. Po wypiciu tego co kto tam miał ja, MrDry, blabla i piter pojechaliśmy do domów przez Skrajnicę a reszta ekipy pojechała jeszcze przecierać pomarańczowy i niebieski. Super trasa – trzeba ją będzie częściej powtarzać. Zdjęcia dzięki uprzejmości STin14:
Nad stawem w Mstowie.
© poisonek
Ekipa w drodze.
© poisonek
Gliniany podjazd w Małusach.
© poisonek
Widok na jadącego Poisonka z ambony w Małusach.
© poisonek
Widok z ambony w Małusach I
© poisonek
Widok z ambony w Małusach II.
© poisonek
Ekipa w Turowie.
© poisonek
Gdzieś pomiędzy Turowem a Czepurką.
© poisonek
- DST 70.10km
- Sprzęt Poison - Przeszłość
- Aktywność Jazda na rowerze
Serpentyny Salmopola.
Wtorek, 31 maja 2011 • dodano: 31.05.2011 | Komentarze 6
Dziś plan był ambitny: Przełęcz Salmopolska od strony Ustronia. Do końca nie wiedziałem czy dla mnie realny. Ale kto nie ryzykuje… Po nasmarowaniu się kremem z faktorem 20 – bom spieczony okrutnie – wyruszyłem w stronę zaplanowanego celu. Droga lekko, acz systematycznie pięła się w górę. Dopiero na kilka kilometrów przed przełęczą ni z tego ni z owego wystrzeliła dość mocno znacznie obniżając moją prędkość. Kręciłem mozolnie pokonując kolejne kilometry i walcząc z kilkoma kryzysami, choć trzeba przyznać, że nie jakimiś dramatycznymi. Po kilkudziesięciu minutach jazdy po salmopolskich serpentynach stanąłem przed białym krzyżem, postawionym tam prawdopodobnie w 1932 roku na wysokości 934 m. n.p.m. Posiedziałem trochę przy „radzieckich” pierogach i z niekłamaną radością zjechałem z góry z całkiem fajną prędkością. W Wiśle – Malince postanowiłem zobaczyć zaporę na Jeziorze Czarneńskim oraz zamek – rezydencję Prezydentów RP. Okazało się, że te atrakcje znajdują się jedynie o kilka minut drogi od odwiedzanej już przeze mnie dwukrotnie, niżej położonej zapory na Wiśle. Podjazd pod zameczek: uuuuuuuuu – sztywno :) Po obejrzeniu atrakcji już tylko szybki zjazd do centrum Wisły i dalej wzdłuż rzeki do Ustronia na obiad. Wieczorem po lekkim, wiosennym deszczyku z burzowymi pomrukami jak zwykle lans po Ustroniu. Dziś postanowiłem, że nad Wisłą wypiję sobie soczek. Niestety we wszystkich sklepach był tylko jeden smak: chmielowy ;)))
Biały Krzyż na Przełęczy Salmopolskiej
© poisonek
Przed Białym Krzyżem na Przełęczy Salmopolskiej
© poisonek
Widok z Przełęczy Salmopolskiej w stronę Szczyrku.
© poisonek
Zapora na Jeziorze Czerniańskim
© poisonek
Zapora na Jeziorze Czerniańskim z Poisonkiem na I planie.
© poisonek
Widok z zapory na spust wody i płynącą dalej Wisłę.
© poisonek
Rezydencja Prezydentów RP. Zamek Dolny.
© poisonek
Rezydencja Prezydentów RP.
© poisonek
Widok na Jezioro Czerniańskie z lądowiska dle helikopterów przy Rezydencji Prezydentów RP.
© poisonek
- DST 63.70km
- Sprzęt Poison - Przeszłość
- Aktywność Jazda na rowerze
Trochę dalej z STi.
Środa, 22 września 2010 • dodano: 22.09.2010 | Komentarze 2
Dziś trochę zmodyfikowaliśmy standard. Początek podobny, bo przez Kokosownię, ale w Srocku skręt na Siedlec i do Mstowa. Dawno już nie gościłem w tamtych rejonach. Przypomniałem sobie podjazd za Mstowem na Małusy. Oj przypomniałem sobie... W Małusach wizyta w sadach znajdujących się na szczycie podjazdu i małe przewłaszczenie tamtejszych jabłuszek:
Małusowskie jabłuszka ;)
© poisonek
Potem przez Brzyszów i Kusięta do kota. Tam ta sama co zawsze ekipa: Żelki z Gronkiem oraz jeziu. Posiedzieliśmy chwilę przy Sprite i przez Skrajnicę, wspólnie z jeziem wróciliśmy do Częstochowy. Na górce w Skrajnicy fotka zamku z księżycem w pełni:
Zamek w Olsztynie.
© poisonek
Na koniec okazało się, że mam jeszcze 45 minut czasu, więc runda do miasta, na Zawodzie i nadwarciańskim wałem przy totalnej ciemnicy rozświetlanej przez Księżyc do domku.
Taka mała dygresja: pracujesz nad formą, coś tam osiągasz a potem przychodzi infekcja i efekt twoich starań jest taki, że po 60 km czujesz się tak, jakbyś zrobił 160... Aha - i masz temperaturę ciała 35,1 stopnia Celsjusza...
- DST 87.20km
- Sprzęt Poison - Przeszłość
- Aktywność Jazda na rowerze
Tour de Pologne.
Poniedziałek, 2 sierpnia 2010 • dodano: 02.08.2010 | Komentarze 1
Rano wizyta w TV Orion w celu nagrania materiału o ścieżkach rowerowych, a po południu z inicjatywy Pitera wyjazd za Złoty Potok na oglądanie przejeżdżającej tamtędy kolumny 67 Tour de Pologne. Trasa przez Skrajnicę, Sokole, Zrębice, Krasawę, Siedlec, Czatachowę - tu postój i oczekiwanie na peleton, Żarki, nie wiedzieć czemu Myszków (!!!), Żarki Letnisko, Masłońskie, Poraj, Osiny, Zawodzie i Korwinów.
67 Tour de Pologne wozy reklamowe
© poisonek
67 Tour de Pologne wozy reklamowe
© poisonek
67 Tour de Pologne wozy reklamowe
© poisonek
67 Tour de Pologne ucieczka z Sapą
© poisonek
67 Tour de Pologne peleton
© poisonek
67 Tour de Pologne peleton
© poisonek
67 Tour de Pologne peleton
© poisonek
67 Tour de Pologne kolumna za peletonem
© poisonek
67 Tour de Pologne kolumna za peletonem
© poisonek
67 Tour de Pologne kolumna za peletonem
© poisonek















